Zakynthos & Patra
„Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki.”⠀
~ Martyna Wojciechowska⠀⠀
Na zdjęciach przepiękne drzewo oliwne sprzed naszej ery (podobno 2500 lat!) w Exo Khora na Zakynthos. Nieopodal znajduje się sklepik ze smakołykami z pobliskiego gospodarstwa – oliwa, pasty z oliwek, likiery i przepyszne wino. Degustacja i niczym niezmącona radość. Naprzeciwko czerwony dom, który wygląda, jak pomalowany kredką. Grecy siedzący w tawernie, uśmiechający się do turystów niespiesznie pijąc kawę i delektując się jedzeniem.⠀
⠀
W tym miasteczku, które liczy zaledwie 117 mieszkańców, czuło się wibracje czystego „siga siga”, czyli greckiego slow-life. Ten brak pośpiechu i radość z życia jest tu zaraźliwa.⠀
⠀
Celebrując dalsze widoki udaliśmy się do Muzeum i tłoczni oliwy Aristeon – rodzinnego biznesu, który działa od 1850 posługując się ekologicznymi rozwiązaniami i najwyższym standardem tłoczenia oliwy. Świeży chleb z oliwą nigdzie nie smakują tak, jak tu.⠀
⠀
Plac Dionizosa Solomosa w największym mieście na Zakynthos o tej samej nazwie, co wyspa, wita turystów Statuą Wolności i zaskakuje ciszą. Za chwilę wsiadamy na pobliski prom, by opuścić wyspę i udać się do Kioni na Peloponezie.⠀
⠀
Ten dzień zakończyliśmy pobytem w Patrze. Właśnie rozpoczął się rok akademicki – takich tłumów młodych ludzi na ulicach nie pamiętam! Uciekliśmy od tłumów i pokonaliśmy 192 schody, by z góry upajać się nocnym życiem Patry toczącym się w gwarnych i urokliwych tawernach.⠀
⠀
A był to dopiero początek naszej magicznej podróży poślubnej… Daj znać w komentarzu, jakie jest Twoje podróżnicze marzenie?
Więcej zdjęć zobaczysz w poście po kliknięciu w zdjęcie ;)
Tags:
podróże
0 comments